Kwiecień plecień….a my na rowerach

Dzień 1  15 kwiecień 2006 r. Modrzewie – Lwówek Śląski – Modrzewie ? 45 km

O godzinie 11 dojeżdżamy samochodem  do Modrzewia, wioski gdzie droga się kończy. Po rozpakowaniu i przygotowaniu rowerów wyruszamy w trasę. Pogoda piękna. Słońce świeci. Pierwsze podjazdy i pierwsze poty. Jest cudownie. Droga prowadzi cudownym terenem, raz drogą rowerową a raz przez las. W powietrzu powoli czuć jak wiosna na dobre budzi się do życia. Pokonujemy ?Złoty strumień? a następnie wioskę o nazwie Sobota. Stamtąd już prosta droga do Lwówka Śląskiego. Jest sobota przedświąteczna. Na drogach pusto, żadnych samochodów. We Lwówku zajeżdżamy do Netto  kupić chleb i coś do picia. Jedziemy zwiedzić Szwajcarię lwówecką. Jest to ciekawe miejsce, w którym znajdują się formy skalne o dziwnych kształtach. Trasa od Lwówka do Pławnej Górnej prowadzi piękną ścieżką rowerową z równiutkim asfaltem. Jest świetnie przygotowana dla rowerzystów, z miejscami odpoczynku pod zadaszeniem. Na miejsce noclegu zajeżdżamy ok. 19.00. Dzień był piękny. Właściciel rozpala ogień w piecyku, jest rozkosznie ciepło. Zakopujemy się pod ciepłe kołderki.

Dzień 2  16 kwiecień 2006r  Modrzewie – Jelenia Góra – Modrzewie  44km

Wyjeżdżamy ok. 11. Jest ciepło i słonecznie Wjeżdżamy na ścieżkę rowerową. Pniemy się pod górę. Cóż za widoki!! Jadąc leśną bitą drogą dojeżdżamy do Pilchowic. Przekraczamy tamę i znowu wspinamy się pod górę.  Pod naszymi stopami jezioro Pilchowickie. Docieramy do punktu widokowego tzw. Mostku kapitana. Stamtąd już pieszym szlakiem wzdłuż rzeki Kamienica wąziutką ścieżką kierujemy się do przeprawy przez mostek na drugą stronę. Ledwo mieszczę się z rowerem na ścieżce. Z lewej strony stroma skarpa na dole której głęboka woda. Trzymamy się jak najbliżej prawej strony aby nie zsunąć się w dół do wody. Przekraczamy betonowy mostek a raczej kładkę. Po przejściu ok. 200 metrów okazuje się, że dalszy szlak jest pod wodą. Pozostaje nam przedzieranie się przez chaszcze i jak się da, pod górę lub….powrót tą samą wąską ścieżką. Krzyś idzie sprawdzić jak daleko trzeba przenosić rowery. Na szczęście wraca z dobrymi wieściami. Do przeniesienia jest jakieś 200 metrów i potem już bita ścieżka rowerowa. Z trudem udaje nam się przenieść nasze rowery. Dobrze, że to wyprawa bez sakw. Docieramy do tamy na Bobrze a następnie udajemy się ścieżką ER-6 wzdłuż doliny rzeki do Siedlęcina. Pogoda jest na tyle słoneczna, że kusimy  się na piwko na zewnątrz  pensjonatu Perła zachodu. Stąd kilka depnięć i jesteśmy w Jeleniej Górze na rynku. Po obiedzie zwiedzamy miasto i jedziemy obejrzeć dawną jednostkę wojskową. Wracają wspomnienia, to tutaj Krzyś był w wojsku. Obecnie obiekt opustoszały, przygotowany do sprzedaży. Jakoś smutno tutaj teraz….ech. Kierujemy się do Jeżowa Sudeckiego, do miejsca gdzie czasami nocowaliśmy. I ten obiekt również opustoszał. Jakże tu pusto. Z tym miejscem wiążemy wiele przyjemnych wspomnień. Po chwili kierujemy się do Płoszczynki pod górę. Widok zapiera dech w piersiach. Cała panorama Karkonoszy rozpościera się po lewej stronie od nas. Dojeżdżamy do punktu widokowego, gdzie ukazuje nam się w pełni widok Chrośnickich Kop. Pomimo braku pełni zieleni, to nie umniejsza wrażeń patrząc na to piękne miejsce. Teraz w nagrodę szaleńczy zjazd aż do samej Czernicy. Dobrze, że pomyśleliśmy o opaskach na uszy. Do Modrzewia docieramy drogą polną , czarnym szlakiem turystycznym. Na miejscu jesteśmy około godziny 19. Rozpalamy w piecyku. Robi się przyjemnie ciepło. Pies Todi stara się zachęcić nas sobą do zabawy. Koty łaszą się i pocierają . Jemy kolację.

Dzień 3  17 kwiecień 2006r  Lwówek Śląski – Kotliska – Gradówek – Lwówek Śląski  30 km

Dziś wyjeżdżamy z Modrzewia. Żegnamy się z gospodarzem, psem Todi i dwoma milusińskimi kotami. Przewozimy rowery do Lwówka. Pozostawiamy samochód na parkingu i kierujemy się drogą rowerową ER-6 w kierunku Rakowic a następnie do Gradówka. Po drodze w lesie napotykamy na piękny skalisty wąwóz. Jak się potem okazuje są ich dwa. Miejsce magiczne i tajemnicze. Kolejne ciekawe odkrycie znajdujemy tuż przed Lwówkiem w miejscowości Płóczki Dolne. Są to cztery jaskinie: Oaza, Lisia, Krótka i Czerwona. Pełni wrażeń wracamy na parking do Lwówka. I tak się kończy nasz Wielkanocny wiosenny wyjazd.

Wiosna 2006r.

Najciekawsze zdjęcia z wypraw w dziale TOP FOTO – Zapraszamy do obejrzenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.