Tylko 5 dni a tak wiele…

Mapa wyprawy

Czerwiec 2004r.

Przygotowując się do naszej pierwszej „poważnej” jak nam się wtedy wydawało wyprawy, nawet przez myśl nam nie przeszło jak wiele zmian wprowadzi ona w naszym życiu. Wyjazd nad morze wydawał się dla nas wtedy nie lada wyczynem a przejechanie 360km rowerem ( taki był bilans tego wyjazdu ) prawie jak mistrzostwo świata. O jakże się wtedy myliłam. Ta wyprawa stała się dopiero początkiem tego co czekało na nas w kolejnych latach. Jeszcze wtedy brakowało nam odwagi na samodzielną podróż we dwoje. Postanowiliśmy znaleźć towarzyszy podróży. Okazało się to trudnym wyzwaniem. Gdy krąg naszych znajomych po naszej propozycji skurczył się do poziomu „zero” odważyliśmy się szukać dalej poprzez ogłoszenie w gazecie typu „towarzysz  do podróży rowerem nad morze poszukiwany”. Rezultatem  był  odzew małżeństwa, które podobnie jak i my po raz pierwszy postanowiło spędzić swój urlop w ten sposób. Znajomość okazała się udana. Nasza wspólna wyprawa udała się znakomicie. Tempo jazdy oraz wymagania dotyczących  miejsc noclegowych były praktycznie takie same. Spędziliśmy 5 cudownych dni. Spaliśmy na dziko nad jeziorami o których wcześniej nawet nie słyszeliśmy. Sami w głuszy i ciszy.  Przeżyliśmy potworną burzę i to już pierwszej nocy. Nasze oba namioty przemokły. To był dopiero początek wyprawy. Poznaliśmy nieznane nam dotąd zakątki. Piękne miejsca, jeziora, lasy.  Poczuliśmy jak smakuje wolność i jakie to uczucie gdy jedziesz przed siebie, śpisz tam gdzie chcesz a jedyną  barierą jaka istnieje możesz być tylko Ty sam. Czwartego dnia dojechaliśmy szczęśliwie nad morze. Plaża w Pobierowie i następnego dnia przejazd wzdłuż wybrzeża do Międzyzdrojów. Stamtąd już pociągiem wróciliśmy do Zielonej Góry. W ten oto sposób zaczęła się nasza przygoda z wyprawami rowerowymi.

Najciekawsze zdjęcia z wypraw w dziale TOP FOTO – Zapraszamy do obejrzenia

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.