Na szczytach śnieg, w dolinach stokrotki…

Dzień 1: Przesieka – Borowice – Przesieka 12km  30.04.05

W południe dojeżdżamy do Przesieki. Wypakowujemy nasze rowery z samochodu i czym prędzej szykujemy się na wycieczkę.Na dzień dzisiejszy zaplanowaliśmy podjazd do Borowic, objazd okolicy a następnie zjazd  inną drogą do Przesieki na nocleg. Zakwaterowani jesteśmy w pensjonacie Malwa. Warunki są ok. Przed godziną 14 startujemy. Z początku droga przyjemnie prowadzi w dół aby następnie mozolnie piąć się pod górę. Wydawać by się mogło, że ten podjazd nigdy się nie skończy. Pogoda nam sprzyja. Jak na wiosnę bardzo ciepło, świeci słońce i jest cudnie. Po wjeździe na samą górę naszym oczom ukazuje się przepiękna panorama Karkonoszy. Szczyty pokryte śniegiem lśniły w promieniach słońca. Widok robił wrażenie. Po objechaniu Borowic zjeżdżamy w dół do Przesieki. Zjazd bardzo ostry więc skupiliśmy się na hamowaniu i ostrożnym omijaniu kamieni i korzeni.

Dzień 2: Przesieka – Harrahov – Przesieka  64km 01.05.05r

Ranek wita nas piękną pogodą. Czym prędzej pakujemy się na wycieczkę. O 8.30 jesteśmy już w Jagniątkowie. Droga prowadzi raz z górki a raz pod górkę. Jedziemy leśną drogą. O 9.30 dojeżdżamy do  Szklarskiej Poręby. Oczywiście tradycyjnie już jedziemy do cukierni „Małgosia” na pyszny koktajl jagodowy, który zawsze gdy jesteśmy w Szklarskiej pijemy.  Teraz pozostaje nam pokonanie długiego odcinka kilku kilometrów pod górę aż do samych Jakuszyc t.j. przejścia granicznego z Czechami. Około 11 jesteśmy w Harrahowie pod mamucią skocznią. Na stoku widoczne pojedyncze płaty śniegu. I pomyśleć ,że niecały miesiąc temu właśnie tu jeździliśmy na nartach.

Przejeżdżamy przez miasteczko kierując się na szlak turystyczny.Ścieżka idealna do jazdy. Asfalt położony równo bez dziur i pofałdowań. Po wjeździe do lasu i przejechaniu jakieś 100 metrów okazuje się, że niestety  droga jest nieprzejezdna. Na ścieżce leży około pół metra śniegu i nijak po nim jechać się nie da. Postanawiamy zrobić sobie gorący obiadek nad potokiem. Powrót do Szklarskiej pozostaje czystą przyjemnością. Kilkukilometrowy zjazd zmusza do trzymania dłoni na hamulcach. Jednak, cóż to za frajda. Łączny zjazd wyniósł 12 km. Bardzo przyjemne uczucie. W Szklarskiej umawiamy się ze znajomymi i idziemy do pizzerii. Potem znowu zjeżdżamy w dół, w dół, dół…. aż do Przesieki.

Dzień 3: Przesieka – Kowary – Karpacz – Borowice – Sosnówka – Przesieka 45km 02.05.05r 

Wczesnym rankiem przygotowaliśmy się do wyjazdu. Skierowaliśmy się na zbiornik wodny w Sosnówce, a stamtąd rowerową obwodnicą jeleniogórską dojechaliśmy przez Miłków do Kowar. Pogoda była rewelacyjna. Spiekliśmy raka na przedramionach  i udach (przynajmniej ja). Niestety ta przyjemna droga rowerowa po wyjeździe  z kowarskiego parku skończyła się. Znaleźliśmy się na środku łąki właściwie bez żadnego oznakowania dokąd jechać dalej. Szczęście nas jednak nie opuściło i wyjechaliśmy przed samym Karpaczem na wysokości western – country. Aby ominąć przejazd przez centrum Karpacza znaleźliśmy ciekawą drogę, która dokładnie omijała miasto. Trasa była bardzo ciekawa widokowo. Prowadziła bokiem wzgórza skąd roztaczał się piękny widok na całą panoramę gór. Niestety pod sam koniec drogi czekała nas niemiła niespodzianka. Na krótkim odcinku czekał nas bardzo stromy podjazd a raczej podejście. Z ledwością udało mi się wprowadzić rower. Z Karpacza do Borowic prowadziła cały czas droga z górki. Piękny równy asfalt umożliwiał uzyskanie dużych prędkości. Tak szybko znaleźliśmy się w Borowicach, że postanowiliśmy przedłużyć sobie trasę udając się do Sosnówki i stamtąd dopiero do Przesieki na nocleg.

Dzień 4: Przesieka – Szklarska Poręba – leśna ścieżka rowerowa – Szklarska Por. – Przesieka  50km 03.05.05r

Rano pakujemy się do wyjazdu. Udajemy się do Szklarskiej gdzie zostawiamy samochód . Rowerami jedziemy leśną ścieżka rowerową w stronę granicy z Czechami. W planach mamy zamiar objechać okoliczny teren i wrócić do Szklarskiej. Droga okazuje się świetnie przygotowaną leśną ścieżką. Jedzie się wspaniale. Teren wznosi się lekko do góry. Dojeżdżamy do dawnego kamieniołomu. Niestety dalej już jest na ścieżce tyle śniegu co po Czeskiej stronie i zmuszeni jesteśmy zawrócić. W drodze powrotnej pogoda ulega załamaniu. Robi się pochmurnie i dużo chłodniej. W Szklarskiej idziemy do „górali” na pyszną golonkę i szczęśliwi wracamy do domu z pełnym bagażem wrażeń.

Najciekawsze zdjęcia z wypraw w dziale TOP FOTO – Zapraszamy do obejrzenia

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.