Majówkowe rowerowanie

Do Międzylesia dojeżdżamy pociągiem z przesiadką we Wrocławiu.Jest wieczór.Kierujemy się na nocleg do Domu Wczasowego Kosarzówka. Idziemy na zwiedzanie miasteczka i drobne zakupy. Jutro czeka nas pierwszy dzień jazdy.

Mapa wyprawy

Dzień 1 – 30.04.2007r :  Zielona Góra – Międzylesie – przejazd pkp
Do Międzylesia dojeżdżamy pociągiem z przesiadką we Wrocławiu.Jest wieczór.Kierujemy się na nocleg do Domu Wczasowego Kosarzówka. Idziemy na zwiedzanie miasteczka i drobne zakupy. Jutro czeka nas pierwszy dzień jazdy.

Dzień 2- 01.05.2007r  : Międzylesie – Polom 56 km

Wita nas słońce ale i silny zimny wiatr. Po pysznym śniadanku wyruszamy. Na dzień dobry czeka nas długi podjazd. Im wyżej tym piękniejsze widoki. Lesica jeszcze ospała, nie widać nikogo na drodze ani przed domami. Pewnie to ze względu na wczesną godzinę. Przekraczamy granicę w Nemojowie. Budka celników zakmnięta na głucho. Tuż po jej przekroczeniu spotykamy rowerzystę z Budapesztu.

Jedzie do domu z wyprawy po Czechach. Siedział przed posesją gdzie nocował. Mówi tak świetnie po polsku, że na początku myślimy , że to Polak. Widząc jak jest ubrany, aż mi samej się zimno zrobiło. Miał na sobie krótkie spodenki i koszulkę z krótkim rękawem .My przy nim jak eskimosi w kurtkach i opaskach polarowych na uszach. Wiatr jest przeraźliwie przenikliwy. Do tego stopnia marznę,że nakładam na adidady reklamówki. Dobrze, że mamy pozakładane ocieplacze na kolana. Rękawiczki wełniane pod kolarskimi też zdają egzamin. Dzień jest słoneczny ale zimny. Wiatr uniemożłiwia szybką jazdę. Rozgrzewamy się dopiero przy podjeździe, na wysokości góry Velkej Destnej. Około 17.00 postanawiam zatrzymać się w pensjonacie „stara skola” w Polom. Zostajemy na nocleg.Pokój cieplutki i słoneczny aż zapraszał nas do wewnątrz. Jemy w restauracji pyszną obiadokolację a po niej idziemy obejrzeć schron po II wojnie światowej, który znajduje się tuż obok pensjonatu.

Dzień 3 – 02.05.2007r: Polom – Peklo   93 km

Kolejny poranek słoneczny i znacznie cieplejszy od poprzedniego. Po porannej pysznej kawie w knajpie, wyruszamy. Jest cudnie. Widoki i zapachy piękne. W Oleśnicach v Orlickich horach gubimy trasę i wyjeżdżamy niedaleko Zieleńca;). W nagrodę czeka na nas długi zjazd, praktycznie aż do Lewina Kłodzkiego. Granicę przekraczamy w Kudowie i nie możemy znaleźć „cyklotrasy”. Na mapie jest, a w rzeczywistości – niema. Jedziemy do Hronova na kefirek i banana. Dalsza trasa prowadzi nas malowniczymi drogami pomiędzy górami. Po drodze spotykamy Czecha, który jeździ na wycieczki rowerowe ze swoim pieskiem chihuahua o ciewamym imieniu ?Rolniczek?.

W języku czeski „rolniczek” oznacza dzwoneczek, który zawiesza się przy głowie konia, podczas kuligów. Nie ma jak to czeski język. Przed skalnym miastem za Teplicami w lasku pomiędzy skałkami urządzami sobie mały popasik- czyli zupka chińska i kawka. Przed wejściem do skalnego miasta sami Polacy. Parking pęka w szwach i tłumy przy punktach  gastronomicznych.Czym prędzej jedziemy dalej. Na szczęście w skalnym mieście byliśmy już kilka razy więc straty nie będzie. Tuż za Adrspach czeka nas podjazd  a następnie super zjazd do Chvalca.

Po drodze zaczynamy powoli rozglądać się za ewentualnym „ubytowaniem” ( czyt. noclegiem). W dwóch pensjonatach okazuje się, że niema wolnych miejsc albo jest za drogo. Postawiliśmy sobie górna granicę płatności 250 koron od osoby. I takim sposobem dojeżdżamy do Trutnov. Przypomnieliśmy sobie o bezpłatnym polu namiotowym w Peklo za Trutnovem. Pogoda jest na tyle dobra, że stwierdzamy, iż tę noc spędzimy pod namiotem. Dopóki świeciło słońce było naprawdę ciepło. Gdy słońce schowało się za góry zrobiło się o wiele chłodniej. Temperatura spadała w szybkim trempie. Ubraliśmy się ciepło i zasunęliśmy śpiwory jak można najszczelniej. W nocy był przymrozek.

Dzień 4 : Peklo – Modrzewie 83 km

Poranek jest bardzo zimny. My nie zmarzliśmy ale nasz namiot pokrywa miejscami cienka warstwa lodu. Krzysiu po powrocie zza „krzaczków” opowiada jak wygląda świat na zewnątrz namiotu.Trawa jest bieluteńka od przymrozku a woda w stawie intensywnie paruje. Ciekawy obrazek. Było mi ciepło w zapiętym śpiworze. Czekam aż słońce wyłoni się zza drzew i zacznie przygrzewać w nasz namiot. Kiedy  się cieplej wychodzimy na śniadanie. Robimy sobie małą ucztę przy zamkniętej knajpie na polu namiotowym. Stoi tu stół, ławka a nawet dostęp do prądu mamy. Przy tej okazji ładujemy akumulatorki. Pogoda śliczna. Gdy tylko nasz namiot wysycha, zwijamy nasz obóz. Droga do samej granicy wija się pod górkę. Przy podjeździe na przełęcz Okraj stajemy nad potokiem w lasku na kawę. Dla tych chwil warto żyć. Cisza, spokój, zapach lasu, szum wody i pyszna kawa na słoneczku to jest to czego naprawdę w tym momencie potrzebowałam.Jedziemy dalej. Podjazd jest męczący. Co kilkaset metrów stajemy a właściwie to ja staję aby odsapnąć. Krzyś ma na tyle siły, że z powodzeniem wjechałby wolnym tempem na sam szczyt. Na przejściu granicznym podjazd się kończy. Przejechaliśmy 30km cały czas lekko pod górkę. Postanawiamy zjeść obiad i tak też robimy.

Zamawiamy w knajpie knedliki i piwko. Co chwilę na szczyt od strony Polski nadjeżdżają kolejni rowerzyści. Teraz w nagrodę czekał nas super długi zjazd aż do Kowar. Ubraliśmy się cieplej i jednym depnięciem zjeżdżamy na sam dół aż do tablicy Kowary. Po drodze zajeżdżamy w Jeleniej Górze zobaczyć dawną jednostkę wojskową, w której Krzyś służył.Do Modrzewi zajeżdżamy około godziny 18.00. Nie ma naszego znajomego w domu ale po skontaktowaniu się z nim przez komórkę dostajemy zgodę na spanie w jego przyczepie w ogrodzie. Noc jest bardzo spokojna. Słychać pohukiwania sowy.

Dzień 5: Modrzewie – Krzywczyce  85 km

Kolejny dzień słoneczny i o wiele cieplejszy od poprzednich. Wyruszamy w dobrych humorach. Jedzie się bardzo dobrze. Od miejscowości Pławna aż do samego Lwówka Śląskiego prowadzi świetna ścieżka rowerowa. Potem jedziemy już główną drogą. Pomimo ruchu jedzie nam się bardzo dobrze i bardzo szybko. W Lesznie Górnym robimy zakupy i około godziny 17.00 jesteśmy w Krzywczycach, skąd nasz syn zabiera nas samochodem do domu.

Majówka  2007r

Najciekawsze zdjęcia z wypraw w dziale TOP FOTO – Zapraszamy do obejrzenia